Godzina 8:00.
- Dzień dobry świecie. - mruknęła pod nosem Ginny Weasley, wstając leniwie z łóżka.
Wstała i nie minęło 30 minut a była już naszykowana do pracy.
- Ministerstwo Magii nie będzie czekać na pracownika, który nosi nazwisko WEASLEY. Dyskryminacja... cholera jasna... - rozmyślała Ginny.
Teleportowała się i w jednej sekundzie była już na miejscu. Korytarz wypełniony był czarodziejami. Wszędzie ważni ministrowie magii. Wszystkie spojrzenia ''szych'' były właśnie na Gin. Pewnym siebie krokiem szła ubrana w czarną, elegancką sukienkę. Miała też narzucony płaszcz. Wyglądała naprawdę z klasą. Nie nosiła dużej ilości makijażu. Nie jeden starszy Minister z zrzędzącą żoną spojrzał się ukradkiem na Ginny i wysłał jej ''podrywający'' uśmieszek. Dla Weasley było to ohydne i tylko przyspieszała kroku.
W końcu dotarła do biura. I wtedy się zaczęło
- A dzień dobry to nie łaska? - zapytał mężczyzna z platynowymi włosami.
- Dzień dobry? Co się tutaj dzieje? Gdzie Hermiona? I...
Blondyn odwrócił się.
- Granger sobie wolne wzięła - arogancko odpowiedział.
- MALFOY?! Ale dobra. Bez jaj. Hermiona zaraz tu będzie. Ja wiem, tyle lat się nie wiedzieliśmy ale zanim mnie wkurzysz to IDŹ JUŻ! - wykrzyknęła Ginny rzucając torbę w twarz Malfoya.
Ten roześmiał się.
- Od dzisiaj pracujemy razem, rudzielcu.
Ginny nie znosiła przezwisk na temat jej włosów. ''Rudzielcu'', ''buraczku'', ''Ruda'', ''czerwona''.
- Nawet się do mnie nie odzywaj. Ale jak to?! Czemu pracujemy?! Wytłumacz mi wszystko do jasnej ciasnej! - denerwowała się Ginny.
- Najpierw mówisz, że mam się nie odzywać, potem, że mam tłumaczyć. Zdecyduj się, kobieto.
- Tłumacz i zamilcz.
- Więc Granger wzięła sobie wolne. Poszła do lekarza. To takie trudne do zrozumienia?
- Ona ma imię Malfoy.
- Ja też mam imię, WEASLEY. - podstępnie się uśmiechnął.
- Zamknij się, bo zaraz dostaniesz w tę swoją mordkę. - czerwona ze złości Ginny usiadła przy biurku i zaczęła nerwowo pisać na laptopie.
- Teraz kolor twarzy pasuję Ci do włosów.
Weasley wysłała mu mordercze spojrzenie jakby zaraz miała go udusić.
Przez następne godziny nikt się nie odezwał. Draco co jakiś czas chichotał, lecz tylko przez chwilę. Ginny ''groziła'' mu wzrokiem.
16:00.
Koniec pracy. Weasley i Malfoy wyszli z biura. Ruda szła dosyć szybkim krokiem, wpisywała coś w między czasie w swojego MagicPhone'a.
Nagle...
- JAK ŁAZISZ TŁUMOKU?! - krzyknęła na skraju wytrzymałości Ginny. Była rozwścieczona dzisiejszym dniem. W dodatku o mało co nie złamała by ręki przez jakiegoś pajaca.
Czarnoskóry Blaise Zabini podniósł jej telefon i zaczął stokrotnie przepraszać.
- Nawet mnie nie wkurzaj, frajerze - Ginny wyrwała mu swój telefon z rąk i odeszła bez słowa.
~~~~~~
Blaise. Stary przyjaciel Draco. Podszedł do niego i klepnął go w ramię. Roześmiał się po czym zapytał:
- Więc pracujesz z tą Rudą, co? Jeszcze nie dostałeś w ryj?
Malfoy żałośnie się spojrzał.
- Ta.... wredna egoistka. Ale w sumie jest niezła.
Blaise znów się roześmiał.
- Stary, miałeś skończyć z laskami. Mieć stałą dziewczynę? Co z tą Astorią? I... no wiesz... Pansy?
Tym razem w chichot wpadł Draco.
- Jak widzisz nie wyszło. Jest i Astoria i Pansy!
- Ogarnąłbyś się, stary. Mam żonę i nie narzekam. Daphne to czyste przeciwieństwo swojej siostry. Dobra, lece.
Odszedł ściskając rękę Draco.
~~~~
- Co za idioci! Jeden lepszy od drugiego! - myślała Ginny rzucając się na łóżko. - zabije Hermione.
Nagle usłyszałą dzownek telefonu. Szybko odebrała. Na ekranie wyświetlił jej się numer Hermiony Granger - Weasley.
- No witam! - odebrała Ginny - zadowolona?! Musiałam dzisiaj pracować z Malfoyem! Wiesz co przeżyłam?!
- Przepraszam kochana, że nic Ci nie powiedziałam. Dasz radę.
- Ta. Raczej jutro się widzimy. Może mały wypad na drink'a po pracy?
- Ginny. Mnie nie będzie jutro. I pojutrze. I za tydzień. I ZA MIESIĄC. - mówiła Hermiona rozpaczliwym głosem.
- Czemu? Zwolnienie? Cholera, Mionka! Nasz praca jest mega lekka, po za tym Ty jesteś bardzo pracowita i...
- ...i w stanie błogosławionym! - zaczęła płakać Hermiona.
- Jezu, Miona. Kochana... Ty... Czy... Czy Ty jesteś chora?
- ... Gdyby to było za parę lat, nie miałabym nic przeciwko, ale teraz... I co? 2 lata bez pracy? Może i więcej... JEZU! - rozpaczała Hermiona - jak... jak ja dam sobie radę?
- Boże. Miona.. Ty... kochana... Ty masz raka?!
Hermiona głośno zawyła.
- Jestem w ciąży, idiotko! - zaczęła płakać jeszcze głośniej.
Ginny otworzyła szeroko usta.
NIE-MOŻ-LIWE.
~~~~~~~~
Tadaaaaam! Witam. To nowy blog z serii Drinny! Mam nadzieję, że I rozdział wam się spodoba, pomimo swojej słabizny. Nie ukrywajmy, jest słaby. No i krótki. Następne będą znacznie dłuższe.
Zachęcam was szczerze do czytania rozdziałów. II już niebawem! Trzymajcie się gorąco i do zobaczenia!
P.s. Jak będzie chociaż 5 komentarzy to wstawię post o wieeeeeele szybciej :))
Za dużo dialogów i za mało przecinków.
OdpowiedzUsuń''Ona ma imię Malfoy'' to brzmi jakby Hermiona miała na nazwisko Malfoy, a nie jakby Ginny mówiła do Draco po nazwisku. To dlatego, że nie ma przecinka. Widzisz jak to zmienia wszystko? Więc naucz się stawiać znaki w odpowiednie miejsca, a będzie nieźle. No i opisuj więcej rzeczy. Na przykład mogłaś opisać jak Ginny się szykuję do pracy, typu ''wzięła szybko kąpiel, ubrała się w..., zrobiła delikatny makijaż itp. Możesz pisać większą czcionką, bo oczy się szybko męczą od takiej małej. No, ale najważniejsze są te dialogi, dodawaj ich mniej lub (tak jak pisałam) więcej opisuj, bo nie potrafię sobie wyobrazić tego wszystkiego. No i oczywiście będzie to wyglądało estetyczniej.
Nie hejtuję cię, tylko daję ci bardzo ważne rady. Wiadomo, że to dopiero pierwszy rozdział, a człowiek uczy się na błędach.
Będę tu regularnie zaglądała i pisała jakie są moje uwagi co do Twojego opowiadania.
Pozdrawiam :)
Szczerze? To wielki błąd a nawet go nie zauważyłam :)
UsuńJestem świadoma moich błędów i nie ukrywam, że nawet ich nie widziałam. Może to kwestia tego, że pisałam dosyć szybko.
Ale dzięki :)
Wow, wow, wow! Dla mnie świetnie. Jest naprawdę mało Drinny, a w każdym Ginny to zagubiona dziewczynka. W Twoim to wredna buntowniczka! Nareszcie! Ja osobiście uwielbiam takie postacie.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały.
Pozdrawiam :)
Dzięki :)
UsuńPolecam "Los tak chciał" :)
OdpowiedzUsuń